-
Zwyczajne dni – strach
Dzień jak co dzień. Wstałam od rana, jak zawsze troszkę później niż powinnam. W pośpiechu namalowałam urodę, wypiłam kawę i zbiegłam po schodach do auta. Pora wyruszyć w rutynową, fascynującą podróż do kołchozu zwanego pracą. Tak z przymrużeniem oka. Dziś jednak okazało się, że tym razem nie było tak całkiem rutynowo. Jadąc do pracy, mijałam miejsce wypadku samochodowego. Bardzo poważny wypadek. Ślady krwi, małe dziecko pocieszane przez policjanta, bardzo roztrzaskane auta. Jakiś czas później dowiedziałam się, że komuś bardzo się śpieszyło, auta jechały za wolno, choć z przepisową prędkością, więc nie patrząc na ciągłą linię musiał ….po prostu musiał wyprzedzić jadący ślimaczym, przepisowym tempem samochód. Jeden głupi ruch, zła decyzja…